Jesteś w: News (360) > Tereny Zieleni (28)

Kwitnące ogrody Bytomia

W Bytomiu Odrzańskim burmistrz i mieszkańcy wiedzą, że turystów przyciągają nie tylko piękne kamieniczki, ale i bujna, zadbana zieleń. Najważniejszy jest efekt. Cena nie gra roli.

lica obok kościoła św. Hieronima to wizytówka Bytomia Odrzańskiego. Kiedyś była to zwykła szara droga przez małe miasteczko. Dziś kwitną tu róże, rosną dziesiątki różnych gatunków roślin. Przy chodniku pną się młode klony, wieczorem zapalają się ozdobne latarnie. Brama z zieleni przy głównej drodze ma zachęcić do tego, aby nie mijać miasta, ale skręcić do centrum i przespacerować się rynkiem.



Tutejsze kamieniczki ożyły, odkąd burmistrz Jacek Sauter sam kupuje mieszkańcom pelargonie. Na rynku zdecydował się posadzić dwanaście drzew. - Gdy zobaczyłem dół, jaki wykopano pod jedno drzewo, zastanawiałem się, czy my sadzimy roślinę, czy budujemy sąd. Teraz wiem, że aby drzewo rosło latami, musi być właściwie posadzone i mieć miejsce do życia - opowiada Sauter.

Dworzec bez konkurencji

Kiedyś mieszkańcy Bytomia wstydzili się też swojego dworca PKP. - Teraz kolejarze mówią, że skwer przed dworcem jest najpiękniejszy ze wszystkich pipidówek - cieszy się burmistrz miasteczka. Ulice obsiali różnymi barwami róż. - Gdy zmęczeni mieszkańcy będą wracać w nocy do domu, na pewno nie zabłądzą, bo swoją ulicę rozpoznają po kolorze kwiatów - żartuje burmistrz.

O kwitnących ogrodach Bytomia Odrzańskiego Jacek Sauter opowiadał podczas ostatniego Forum Samorządowego "Tereny Miast i Wsi" w pałacu PWSZ w Kalsku. Choć fachowcy z Instytutu Zarządzania i Inżynierii Rolnej stawiają miasteczko za wzór, sam burmistrz swoją pracą się nie chwali. - Nie uważam, aby Bytom miał duże osiągnięcia w zakresie zarządzania zielenią. Ale ważne jest to, że jesteśmy świadomi błędów, jakie popełnialiśmy i staramy się to zmienić.

Kilka lat temu Bytom Odrzański zrozumiał, że nie będzie pięknym miastem, jeżeli położymy jedynie nowe chodniki. Potrzebne są zadbane skwery, drzewa, kwiaty, nowe ławki i ozdobne lampy. Pierwszy taki wniosek nasunął mi się na przełomie 1999 i 2000 r. Pomyślałem, że w ciągu kilkunastu lat nasze miasteczko może stać się naprawdę zadbane. Zorganizowaliśmy akcję i mieszkańcy posadzili 140 drzew. Przez te lata musieliśmy większość wymienić na nowe - wyjaśnia Sauter.

Kolejnym błędem był fakt, że na podlewanie zieleni miasto wydawało majątek. - Stwierdziłem, że nie stać nas na takie "oszczędności". Zrozumiałem, że potrzebni są nam fachowcy od zieleni i że sami musimy zacząć się uczyć - opowiada.

Bytom jak polska Wenecja

Trzy lata temu w Bytomiu Odrzańskim zaczął działać miejski ogrodnik (w 120-tysięcznej Zielonej Górze działa od zaledwie kilku miesięcy). Doradził m.in., aby zamiast tradycyjnych trawników, sadzić całoroczne dywany z roślin. Dzięki temu jest mniej problemów z nawadnianiem. - Teraz staramy się sadzić rośliny, które nie wymagają nadmiernej pielęgnacji i podlewania. Do nawadniania wykorzystujemy deszczówkę - mówi burmistrz.

A jak miasto radzi sobie z brzydkimi, niewyremontowanymi budynkami? - Zielenią chcemy ukryć miejsca, których się wstydzimy. Pnącza zasłaniają stare garaże, tuje przykrywają obłupany mur. A potem goście przyjeżdżający do miasta mówią, że Bytom to taka nasza polska Wenecja - z przodu pięknie, z tyłu bałagan - śmieje się Sauter.



Jacek Sauter często uczestniczy w różnego rodzaju konferencjach o zieleni. - Kiedyś w Poznaniu pokazano nam dwie nowe inwestycje - brytyjskiego marketu i siedziby polskiej firmy. Kontrast był uderzający - o ile polska inwestycja po zakończeniu niewiele różniła się od pustego placu budowy, to zieleń obok brytyjskiego marketu była tak piękna i bujna, jakby tam rosła od kilkunastu lat - mówi Sauter i dodaje, że w Bytomiu nie sadzą już maleńkich krzaczków, których nie widać spod gęstej trawy. - Wolimy zapłacić odrobinę więcej, ale od razu widzieć efekty swojej pracy. Stawiamy też na jakość sadzonek, a w kwestii doboru roślin konsultujemy się ze specjalistami. Zresztą nawet ja sam już wiem, że rododendronów nie sadzi się w nasłonecznionym miejscu - tłumaczy burmistrz.

Sauter nie zdradza jednak, jaką cześć budżetu pochłaniają "zielone" wydatki. - W latach 90. liczyła się przede wszystkim budowa dróg, kanalizacji, szaleństwem byłoby wydawanie kilku tysięcy złotych na drzewo. Na szczęście dożyliśmy czasów, gdy nie powinniśmy już żałować pieniędzy na zieleń. Ale o tym, ile na nią wydaję, powiem moim mieszkańcom dopiero za kilka lat, jak już wszystko pięknie wyrośnie. Do tego czasu zaprzestaliśmy produkcji taczek w Bytomiu, żeby mnie przypadkiem nie wywieźli - śmieje się Sauter.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Reklama:


KOMENTARZE
Portal kwiaciarski nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczanych komentarzy
Zaloguj się aby dodać komentarz   
[drukuj]   [wyślj]   [dodaj nową wiadomość w tej kategorii]